NOWY ODCINEK

NIEDZIELA, 20.00

Dołącz do Komputronik Gaming

Daj znać, jeśli gaming to nie tylko nasze powołanie

Inteligentne oświetlenie

Całkowie zanurzenie w rozgrywce

Intel Core i7

Najlepszy wybór wśród procesorów!

NOWEARTYKUŁY

Xiaoyi Yi Action Camera 1 – czy nadal warto?

Xiaoyi Yi Action Camera 1 – czy nadal warto?

Kamerka sportowa Yi Action jest budżetową kamerą, która oferuje bardzo dobrą jakość audio/wideo w stosunku do jej ceny. Ale czy nadal, w 2019 roku, jest najbardziej opłacalną kamerą sportową w swojej cenie? Sprawdźmy czy faktycznie jest to sprzęt wart naszej uwagi.

 

 

Specyfikacja

  • Kąt widzenia: 155 stopni
  • Rozdzielczość filmów: 2k (30fps) / FullHD (do 60fps) / 960p (do 60fps) / HD (do 120fps) / 480p (240fps)
  • Rozdzielczość zdjęć: 16M (4608×3456) / 13M (4128×3096) / 12M (4608×2592) / 8M (3264×2448) / 5M (2560×1920)
  • Mikrofon: „Sound Sampling 96KHz Channel 2 Signal to noise ratio 92dBA” (z autopsji potwierdzam, że działa bardzo dobrze, a nawet porównywalnie do droższych kamerek)
  • Bateria: 990mAh / 1010mAh – wytrzymuje ok. 70 minut w trybie [email protected], a jej ładowanie trwa ok. 100 minut
  • Wymiary: 42mm/60,4mm/21,2mm (wysokość/szerokość/głębokość)
  • Waga: 74g
  • Łączność: Wi-Fi i Bluetooth

 

Obiektyw

Kamera posiada procesor Ambarella A7LS, sensor Sony Exmor R BSI CMOS 16Mpix, oraz akcelerometr 3-osiowy. Owe połączenie daje niesamowitą jakość w stosunku do ceny sprzętu. Połączenie małego budżetu z wysoką jakością nie jest proste, aczkolwiek przy projektowaniu tej kamerki udało się tego dokonać. Choć sam obiektyw ma czasem spore problemy z wyłapaniem ostrości obiektów, to na YouTube można znaleźć wiele poradników dotyczących tego jak to naprawić (wystarczy wpisać „xiaomi yi action lens focus fix”).

 

Wygląd

Kamera wygląda ładnie, estetycznie i prosto. Jedynie posiada za dużo świecących diod, przez co nieraz wygląda jak tandetna choinka, co niektórym może odpowiadać, innym natomiast przeszkadzać.
Od przodu – jak w każdej kamerze sportowej – obiektyw szerokokątny. A tuż obok niego przycisk służący jako włącznik/wyłącznik i przełącznik trybu filmowego i zdjęciowego. Wokół przycisku kilka diod informuje o stanie naładowania baterii. Kolor niebieski oznacza w pełni naładowany akumulator, a później kolejno fioletowy i czerwony.
Na prawej ścianie znajduje się włącznik Wi-Fi oraz kolejna dioda informująca o stanie łączności.
Na górze obudowy umieszczony został przycisk, którym rozpoczynamy i kończymy nagrywanie, oraz wykonujemy zdjęcia. Obok – tak, łatwo się domyślić – kolejna dioda! Ta informuje nas o trybie i stanie naszej kamery. Jeżeli dioda świeci stałym światłem – urządzenie jest przygotowane do nagrywania, a gdy mruga – nagrywa. W trybie zdjęć kontrolka nie świeci. Przy przycisku zauważyć też można otwór dla wbudowanego mikrofonu, który jest całkiem wydajny.
Spód kamery został wyposażony w gwint śrubowy (np. na statyw), oraz – tak – kolejne świecidełko. Mocowanie gwintowe jest dość płytkie, ale radzi sobie całkiem nieźle.
Tylna ściana to istne centrum kamery. Po pierwsze wnęka na baterię, która jest zamykana klapką, ta która dość dobrze dociska akumulator. A co do baterii – jest to ogniwo marki Sony, co jest dużym plusem. Oprócz wnęki na baterię mamy zaślepkę przykrywającą złącza. Do dyspozycji mamy micro USB, micro HDMI, oraz slot na kartę pamięci micro SD. I oczywiście, na tej ściance również nie zabrakło diody kontrolnej.

 

Obudowa wodoszczelna

Obudowa ma wymiary idealnie dopasowane do Yi Action i trzy przyciski dokładnie w tych samych miejscach, co kamera. Jest w pełni uszczelniona, dzięki czemu możemy nagrywać filmy nawet 40 metrów pod wodąOsłona obiektywu to nic innego jak szkło Gorilla Glass, na którym została zamieszczona warstwa ant-fog, czyli warstwa, która ma zapobiegać kondensowaniu się pary wodnej. Obudowa jest całkiem odporna, chociaż rysy są na niej widoczne (oprócz szkła chroniącego obiektyw).
Po umieszczeniu kamerki wewnątrz obudowy, dociskamy tył i zamykamy za pomocą zatrzasku na górze. W części dolnej możemy dokręcić krótkie ramię do statywu, czy uchwytu. Cena obudowy z Chin utrzymuje się w okolicy 6-7 dolarów na Gearbest i 81 złotych na Banggood.

 

Yi Selfie Stick

Teleskopowy kijek do kamery Xiaomi ma długość od 18 cm do 72 cm. Wykonano go z metalu, a uchwyt jest miękki, gumowy i bardzo przyczepny. W zestawie znajdziemy też bezprzewodowy pilot Bluetooth, którym rozpoczniemy i zakończymy nagrywanie, oraz wykonamy zdjęcie. Pilot można umieścić w specjalnym uchwycie w kijku, lub używać oddzielnie, trzymając go w dłoni. Stick ma obrotową i pochylaną głowicę, w którą wkręcamy kamerkę. Oczywiście – na dole kijka zamocowano opaskę na nadgarstek. Cena tego dodatku to około 100-150 zł.

 

Aplikacja „Yi Action”

Konfiguracja kamery odbywa się za pomocą dedykowanej aplikacji na smartfony, do której łączymy się za pomocą Wi-Fi udostępnionym z kamerki. Aplikacja jest okej. Nie jest jakoś wybitnie wspaniała, nie zachwyca wieloma funkcjami, opcjami, ale także nie jest zła, posiada podstawowe funkcje, podgląd live i wiele innych. 

Opcje w aplikacji zawierają ustawienie trybu, rozdzielczości, oraz kilku innych dodatkowych parametrów: tryb słabego oświetlenia, punkt mierzenia oświetlenia, jakość podglądu, wyświetlanie daty i godziny.

Po wejściu w opcję „Ustawienia urządzenia” możemy zmienić parametry takie jak: domyślny tryb po starcie kamery, nagrywanie w pętli, odwrócenie obrazu, kopia bezpieczeństwa, głośność brzęczyka, tryb LED, ustawienie standardu PAL/NTSC (co daje nam możliwość pracy przy 25 i 30fps, czy 50 i 60fps, dostępny jest też tryb 24fps dla uzyskania filmowej płynności).

Aplikacja jest okej, póki nie wyjdziemy w teren. Gdy chcemy coś zmienić musimy łączyć się ze smartfonem i znaleźć odpowiednią opcję w aplikacji, co nie jest zbyt efektywne i wygodne.

 

Jakość obrazu

Zastosowany tutaj procesor Ambarella został zaprojektowany do przetwarzania obrazu FullHD w 60 kl./s. Przy takim ustawieniu otrzymujemy bardzo dobrą płynność filmów i dobrą szczegółowość. Filmy w takiej rozdzielczości mają przepływowość ok. 25 Mb/s. Minuta nagrania waży ok. 200MB.
Osoby. Którym zależy na szczegółowości obrazu, a nie jego płynności mogą wybrać rozdzielczość 2K (30fps). Przepływowość tutaj wynosi 15 Mb/s, więc filmy mogą ważyć o 35-40% mniej niż przy wcześniejszym ustawieniu.
Jeśli zaś oczekujecie maksymalnej płynności, przy utrzymaniu dość dobrej jakości, to Yi Action oferuje 120fps w 720p. Przepływowość wynosi ok. 18 Mb/s. Ilość detali jest zauważalnie niższa, niż w wyższych rozdzielczościach, lecz podwyższona płynność, czy możliwość spowolnienia obrazu rekompensuje te braki. Co do zdjęć… Te mają maksymalną rozdzielczość 16Mpix, co oznacza bardzo dobrą jakość w tej cenie. No i tak jest. Nawet na tle GoPro taka jakość okazuje się konkurencyjna.

 

Ocena

Do plusów na pewno należy cena. Kamerę tę można znaleźć na przecenach, zamawiając z Chin za ok. 250-300 zł. Używane można znaleźć już za 200 zł. Urządzenie posiada wiele interesujących i przydatnych trybów nagrywania i fotografowania, co przyda się każdemu, by dostosować swoje preferencje. Stosunek ceny do jakości jest wyjątkowo dobry.
Za minusy można uznać brak stabilizacji optycznej, która w dużej mierze nie jest jakąś wielką wadą. Niektórym może się też nie podobać ilość LED-ów, jednakże można je wyłączyć w aplikacji.

Kamera dostaje ode mnie ocenę: 9/10.

Jeżeli jednak szukacie czegoś lepszego, wydajniejszego, to zapraszam do sklepu Komputronik, w którym na pewno znajdziecie coś dla siebie!

 

~Robert Andrzej Jankowski

DIY – Odnawianie starego Game Boya

DIY – Odnawianie starego Game Boya

Pozostając w temacie naszego ostatniego odcinka, w którym to Radyjko zwiedzał Muzeum Historii Komputerów, postanowiliśmy pokazać Wam jeszcze jeden sprzęt retro. Mowa tutaj o pierwszej edycji przenośnych konsol – Game Boy. Był to definitywnie jeden z największych hitów lat 90. poprzedniego wieku i na dobre wdarły się wtedy do szeroko rozumianej popkultury.

Wielu z naszych młodszych czytelników mogło nie mieć styczności z Game Boyami  konsole przenośne wyprodukowane przez Nintendo. Pierwsze wydanie Game Boya miało miejsce w 1989 roku, zaprezentowano wtedy model DMG-01 znany potocznie jako “Classic”. Co ciekawe konsole te nie miały podświetlenia, trzeba było grać przy jakimś źródle światła, żeby widzieć cokolwiek na ekranie. Zostało one dodane dopiero w modelu Advance SP w roku 2003. Również w tamtym roku zapowiedziano PSP – jednego z nowszych braci naszej konsoli.

Jeszcze jakiś czas temu rynek zalewały używane konsole w różnym stanie w bardzo niskich cenach. Sam byłem w posiadaniu kilku różnych modeli, jednak nigdy nie nadarzyła mi się okazja nabycia konkretnie tego Classic’a. Ostatnio przeglądając serwisy aukcyjne natrafiłem na ciekawą ofertę, była to konsola wraz z grą Super Mario Land. Zadzwoniłem do osoby sprzedającej, ustaliliśmy cenę i dobiliśmy targu. Następnego dnia konsola była u mnie, jej stan możecie zobaczyć na zdjęciu obok.

 

Jak widać konsola była bardzo żółta, miała też porysowany ekran. Zastanowiłem się co będzie mi potrzebne do wizualnej regeneracji i dokonałem koniecznych zakupów online.

Jedną z najważniejszych zakupionych przeze mnie rzeczy był alkohol IPA. Dla domowych majsterkowiczów dostępny oczywiście również w naszych sklepach. Ja użyłem konkretnie takiego produktu jak pod linkiem.

Bardzo przydał się do ogólnego wyczyszczenia i odtłuszczenia powierzchni. Nawet jeżeli nie zamierzacie w niedalekiej przyszłości odnawiać Game Boya, warto go mieć do czyszczenia wszelakiej elektroniki 🙂 Skorzystałem również z wkrętaków Philips #00 oraz Y1, odpowiednie zestawy dla siebie możecie znaleźć tu.

Zamówiłem też nową “szybkę” z jednego z popularnych serwisów aukcyjnych (na pewno dacie radę znaleźć jeden egzemplarz również dla siebie). Teraz zejdziemy trochę z drogi racjonalnego myślenia – ostatnią rzeczą, której potrzebujemy jest … rozjaśniacz do włosów? Tak się składa, że jest to bardzo ważny składnik wybielania obudowy Game Boya. Nie będzie to jednak taki zwykły rozjaśniacz z drogerii, potrzebujemy wody utlenionej w kremie. Najlepiej, jeżeli będzie to 12% roztwór.

Gdy już skompletowaliśmy wszystkie części potrzebne do odnowy naszej konsoli musimy przystąpić do jej rozkręcania, co nie jest zbyt trudne, jeżeli postępujemy zgodnie z instrukcją jakich jest masa w internecie. Pamiętajmy, aby wszystkie śrubki zostawić w jakimś miejscu, w którym ich nie zgubimy. Po wyczyszczeniu obudowy i odklejeniu szybki prezentuje się to tak na zdjęciach.

Teraz ważnym krokiem będzie dokładne odtłuszczenie obudowy wspomnianym alkoholem, nie chcemy przecież żeby porobiły się nam po tym jakieś niepotrzebne plamki, bo i to się zdarza 🙂

Następnie przechodzimy do najtrudniejszego (moim zdaniem) etapu, docelowego wybielania. W tym celu ”skonstruowałem” tzw. “stację wybielającą”, do jej wykonania potrzebna mi była folia aluminiowa i karton 🙂 W owej stacji umieściłem skorupę konsoli wysmarowaną w kremie.

Jak możecie zauważyć, na górze fotografii widoczna jest lampka (koniecznie bez żarówki LED, no chyba że jest to UV), jest ona kluczowa w procesie wybielania – ogrzewa nam elementy wybielane. Jednak używanie lampki nie jest koniecznością, szczególnie w słoneczne dni, dlatego że krem reaguje tak samo i na słońce, jak i na promienie UV. Dlatego jeżeli mamy słońce za oknem, można postawić takie zawiniątko po prostu na parapecie.

Teraz pozostaje nam już tylko czekać, cały proces może trwać od kilku do kilkunastu godzin, w zależności od stanu konsoli. Ja moją wybielałem przez ok. cztery i pół godziny, i chociaż nie została w pełni wybielona, to byłem zadowolony z efektu. Następnie musimy to wszystko dokładnie spłukać, pamiętajmy też o użyciu gumowych rękawiczek, gdyż woda utleniona zawiera nadtlenek wodoru i nie chcielibyśmy, żeby wylało nam się to na skórę. Po wyczyszczeniu wszystkiego z resztek kremu i złożeniu wszystkiego z powrotem do kupy, możemy zakończyć proces odnawiania. Dzieło wieńczy nowa “szybka”, moja miała już preaplikowany klej, więc nie musiałem jej specjalnie przyklejać. Całość wraz z kompletowaniem części trwała kilka dni, zaś sam proces rozkręcania, czyszczenia, wybielania i składania wyniósł około siedmiu godzin. Myślę, że efekt końcowy widoczny na zdjęciach, przemówi sam za siebie 🙂

Być może prostszym sposobem będzie kupienie po prostu obudowy na chińskich stronach aukcyjnych, mamy do wyboru wtedy różne kolory, nie tylko te oryginalne. Wadą tego zastosowania jest jakość wykonania plastiku, która może pozostawiać wiele do życzenia. Można tam też kupić części zastępcze, takie jak przyciski czy gumki. Jednak zaletą mojego rozwiązania jest zachowanie oryginalności całej konsoli, a przecież o to chyba chodzi w takim retro sprzęcie 🙂

Jak myślicie, dobrze mi poszło? Oceńcie w komentarzu 🙂

Za cały proces renowacji (nie licząc folii i kartonu) zapłaciłem 25 zł, więc wyszło to całkiem przystępnie cenowo, a konsola wygląda jak nowa.

Tych, którzy szukają nowości zapraszam do zakupu najświeższej konsoli japońskiego producenta, Nintendo Switch  – zabawa na zimowe wieczory murowana!

~Maciej „Ekonomiczny” Kalisz

Mi Band 3 – czy faktycznie #xiaomilepsze?

Mi Band 3 – czy faktycznie #xiaomilepsze?

Jakiś czas temu zamówiłem smartbanda od Xiaomi. A po pewnym, dłuższym czasie ciągłego użytkowania, postanowiłem napisać co o nim sądzę. W internecie znajdziecie wiele opinii, że Mi Band 3 to najlepszy smartband w tej półce cenowej – ale czy na pewno?

Firma Xiaomi stworzyła, poza Mi Bandem 3, jeszcze trzy inne inteligentne opaski – Mi Band, Mi Band 1S i Mi Band 2. Na początku miał to być tylko gadżet pozwalający mierzyć liczbę przebytych kroków, monitorowanie jakości snu oraz posiadający wibracje, które informowały o przychodzących powiadomieniach w naszym smartfonie. Ten pierwszy model nie posiadał ekranu, lecz tylko trzy LEDy. Dopiero w w drugiej generacji swoich opasek firma Xiaomi zdecydowała się zastosować kolorowy wyświetlacz.

Nowości w Mi Band 3

Trzecia generacja smart-opaski od Xiaomi posiada monochromatyczny ekran OLED o przekątnej 0,78” oraz rozdzielczości 128 x 80 pikseli. Zmiana sposobu sterowania względem starszej wersji pozwoliła na dodanie do nowej generacji większej liczby funkcji niż do tej pory, na przykład: wyświetlanie pogody na następne dwa dni, albo uruchomienie sygnału dźwiękowego na sparowanym telefonie. Z racji, iż sprawdzonego sposobu się nie zmienia, to Mi Band 3, tak jak poprzednicy, ma silikonową opaskę, do której wsadza się serce opaski, czyli małą „pastylkę”.

Specyfikacja

  • wyświetlacz: OLED 0,78” (128 x 80 px)
  • akcelerometr i pulsometr
  • łączność: Bluetooth 4.1
  • odporność IP67
  • wodoszczelność: 5 ATM
  • wymiary: 46,9 x 17,9 x 12 mm
  • waga: 8 g (+~10 g opaska)
  • bateria: 110 mAh Li-ion
  • maksymalny czas pracy: 20 dni
  • czas ładowania: ok. 2 godziny
  • kompatybilność: Android 4.4 / iOS 9.0 lub wyższy
  • materiał paska: elastomer
  • długość paska: 155-216 mm.

Ekran

Dużą zmianą względem starego Mi Banda 2 jest właśnie ekran. Większy, dotykowy, z szerszą ilością danych i informacji. Świetnie? Nie do końca… Ekran posiada bardzo wiele wad, których nie da się uniknąć i trzeba się z nimi zmierzyć. Sterowanie. Na początku korzystania z opaski może zdawać się nieco chaotyczne i przekombinowane. Do dyspozycji mamy w zasadzie trzy gesty – przesunięcia po ekranie w dół lub w górę, przesunięcia w prawo i lewo, oraz przytrzymanie panelu dotykowego w dolnej części urządzenia. Do tego ekran nie zawsze dobrze reaguje na dotyk. Czasem zdarza się nawet, że „przycisk” również odmawia posłuszeństwa. Tekst na samym ekranie jest mniej wyraźny niż w Mi Bandzie 2. Na nowej opasce ekran epatuje niebiesko-białą kolorystyką diod. Ale póki nie porównujemy go do starego Mi Banda 2 nie zauważymy problemów, a ekran może się nawet spodobać. Niestety, nie poprawiono największego błędu Mi Banda 2, czyli praktycznie zerowej widoczności danych na ekranie w pełnym słonecznym świetle. Ekran jak był, tak jest nadal niewidoczny w słońcu, co kłóci się z przeznaczeniem tej opaski do aktywności fizycznej. Na świeżym powietrzu trzeba zasłaniać ekran ręką, by cokolwiek zobaczyć.

 

Mi Fit

Stara, poczciwa aplikacja fit od Xiaomi… Można w niej podejrzeć informacje na temat przebytego dystansu, liczby wykonanych kroków, jakości snu oraz tętna. Aplikacja synchronizuje się z Google Fit, co jest bardzo przydatne, jeśli wcześniej mieliście, lub macie gadżety innych firm, które łączyły się z Google Fit. Aplikacja ułatwia życie z opaską, poprzez wiele przydatnych ustawień, takich jak na przykład: blokada ekranu zegarka, czy chociażby ustawienia pogody.

Czy Mi Band 3 to opaska sportowa?

Wiele osób uważa, że tak, lecz jest to lekkie nadużycie. Jest to po prostu fit gadżet, który raczej nie przyda się osobom zaprawionym w ćwiczeniach fizycznych. Jednak tacy ludzie nie będą szukać opaski sportowej za około 100 zł. Czy to oznacza, że Mi Band 3 jest bezużyteczny? Wręcz przeciwnie! Trafia do zdecydowanej większości osób, bo jest tani, minimalistycznie ładny i dobrze wykonany oraz cechuje się „bardzo długim” czasem pracy bez ładowania. Nie ma wielu funkcji sportowych, ale może pełnić funkcję zegarka. Ma również większość funkcji wymaganych od inteligentnych opasek.

Czy warto kupić Mi Banda 3 od Xiaomi?

Czy polecam to urządzenie? Tak, lecz jest to gadżet za ~150 zł, więc nie oczekujmy nieskazitelnej trwałości i funkcjonalności. Jeżeli posiadacie Mi Banda 2 i jesteście z niego zadowoleni, to zakup nowej wersji, to strata pieniędzy. Jednakże w porównaniu z innymi tanimi smartbandami mogę potwierdzić, że jest to jeden z najlepszych gadżetów tego typu. Jeżeli uważacie, że to coś dla Was, zapraszamy już teraz do naszego sklepu.

 

 

W skrócie

Nie wyobrażam już sobie funkcjonowania bez Mi Banda 3. Głównie dlatego, że przyzwyczaiłem się do odblokowywania swojego smartfona przybliżając opaskę do ekranu i porannego spoglądania na monitoring mojego snu. Cieszy też różnorodność kolorystyczna opasek i materiałów dostępnych na polskim rynku. Miłym dodatkiem jest przejrzysta i co najważniejsze dostępna w języku polskim aplikacja Mi Fit.

~Robert Andrzej Jankowski

NOWEFILMY

KOMPUTER MOBILNY Z 1986 ROKU?! | KIEDYŚ VS DZIŚ #1

Ruszamy z nową serią na naszym kanale – Stare vs Nowe, na której to będziemy omawiali jak zmieniały się znane nam sprzęty na przestrzeni ostatnich lat! Dzisiaj przyglądamy się laptopom i komputerom personalnym a to wszystko na przykładzie najbardziej rozpoznawalnych stacji roboczych – ThinkPadów.

DOSTAŁ KOMPUTER ZA 8K ZŁ!!! | WJAZD NA KOMPA DO WIDZA

W dzisiejszym filmie odwiedzamy Bartka z Opola, który zwyciężył konkurs INTEL CHRISTMAS PC MAKEOVER. Dodatkowo przetestowaliśmy jego zestaw w 6 grach! Sami zobaczcie jak poradził sobie w tych popularnych tytułach.

Poznań Game Arena 2018

12 – 14 październik 2019, Poznań

Poznań Game Arena to największe targi gier komputerowych organizowane w Poznaniu. Przed nami 3 dni pełne wrażeń. Podczas eventu organizowane są liczne turnieje, konkursy z nagrodami – a to dopiero początek!

Poznań Game Arena 2018

12 – 14 październik 2019, Poznań

Jak co roku większość polskich graczy spotka się podczas jednej z największych imprez gamingowych w naszym kraju. My też tam będziemy. Stay tuned…

DROGA GRACZKO,
SZANOWNY GRACZU,
ŚLEDŹ NASZE
STREAMY NA
TWITCHU

SPRAWDŹ